Dokonywanie tych samych dzialań, na tych samych liczbach i oczekiwanie zawsze innego wyniku
- to czyste szaleństwo!          Albert Einstein

 aussiepol.com

"Pierogi"

    Regionalna potrawa z okolic południowo wschodniej Polski i zachodniej Ukrainy, z okolic Sanoka i Lwowa.
   Początki tradycji sięgają schyłku XIX wieku a swą popularniość zawdzięczają, prostocie przepisu i niezwykłemu smakowi, uzyskiwanemu z najprostrzych, żeby nie powiedzieć ubogich, składników.
   Ciasto: to mąka i woda. Farsz: to ziemniaki, ser biały i cebula. Sól i pieprz do smaku. I to wszystko.
   Wprawna polska gospodyni potrafi zrobić 100 pierogów w godzinę, to znaczy: obrać ziemniaki, ugotować je, posmażyć cebulkę, zagnieść ciasto i wylepić 100 pierogów. Następnie ugotować je i podać głodnym domownikom na obiad.
   Dzisiaj pierogi są bardzo popularnym i lubianym przez wszystkich Polaków, daniem obiadowym. Podaje się je okraszone smażoną cebulką, skwarkami lub śmietaną. Znakomite są odsmażane na masełku.
   W latach 90, XX wieku, powstały w Polsce całe sieci fastfoodowych lokali, zwanych pierogowniami, gdzie podaje się pierogi z różnym farszem: owocami, kapustą czy mięsem. Specjalnością Bożonarodzeniową są pierogi z grzybami.

"Żurek"

    Tu już nie można napisać, że regionalna potrwa. Początki tradycji przyrządzania żurku nikną w mrokach historii, ale na pewno jest to przysmak słowiański, ze wskazaniem północnych Słowian a więc dzisiejsze tereny Polski, Białorusi, zachodniej Ukrainy, Słowacji i Czech.
Nazwa pochodzi od smaku zupy. Żurek jest kwaśny. Nazwa żur, pochodzi od staroniemieckiego słowa sūr, dziś sauer – kwaśny, skisły.    Generalnie żurek przyrządza się z mąki żytniej, razowej, z której poprzez kiśnienie, fermentację, otrzymuje się zakwas o ostrym kwaśnym smaku a następnie dodaje się jakiś wywar: z jarzyn, kości, mięsa... Podaje się gorący, na ogół z ziemniakami pokrojonymi w drobną kostkę i dodatkami.
   I tak dla przykładu żur postny to: zakwas z wywarem z jarzyn, ziemniaki, zabielany śmietaną a podawany z jajkiem.
   Normalnego chyba nie ma, ale zakwas z wywarami mięsnymi czy wywarach kostnych albo na przykład wywar z przygotowywanej wcześnie białej kiełbasy, ziemniaki a podawany z tąże białą kiełbasą, jajkiem, czy wędzonkami pokrojonymi w drobną kostkę.
   Dzisiaj żurek należy do rarytasów, którymi szczyci się każda, przyzwoita, Polska restauracja.

"Bigos"

   Wzmianki o bigosowaniu w Polsce, pojawiają się już u schyłku XVI wieku, ale dotyczą bardziej rąbania pałaszami głów szlacheckich niż jakiejkolwiek potrawy. Bigos jako potrawa jest popularny i bardzo ceniony w Polsce już w XVII wieku. Oczywiście opisów czy przepisów na piśmie jest nieznacznie mniej niż kucharzy przygotowujących ten przysmak. I tak czytamy, że bigos robi się tylko z kapusty kiszonej, że koniecznie trzeba dodać słodkiej kapusty bo inaczej będzie za kwaśny. Że mięso..., że grzybki, ziele angielskie, śliwka suszona. Nie! wędzona tylko! Po litewsku z jabłkiem ... i tak bez końca.
   Najstarsze jednak znane przepisy, moim zdaniem najcenniejsze, mówią:
mięsa tyle samo co kapusty - wagowo, kapusta kiszona z dodatkiem świeżej czy raczej słodkiej. Mięso, jakie jest. Wieprzowe, jagnięcina, wołowina... surowe, gotowane, pieczone, wędzone. Kiełbasy. Najlepiej z każdego po trochu. Musowo suszone grzyby, suszone śliwki, cebula, sól, pieprz, to wszystko podlane miodem trójniakiem.
   Bigos to unikatowa potrawa. W zasadzie niepowtarzalna, posiadająca zdumiewającą cechę. Im więcej razy odgrzewana - tym na ogół lepsza. Bardzo dobrze robi bigosowi przemrożenie pomiędzy podgrzewaniem, na przykład zimą za oknem.
   Bigos podaje się oczywiście gorący, z chlebem. Do popijania miód albo wódeczka. Piwo może być, ale to nie rarytas do bigosu. Robie się głodny, ale jeszcze jedno - o tych bigosach myśliwskich, to w większości bajki. Taki świeży bigos jest niewiele wart a i długość gotowania uniemożliwia konsumpcję bezpośrednio po upolowaniu mięsa. Skąd jednak wzięło się przekonanie o myśliwskości bigosu? Ano od naszych przodków.
   Każdy szlachecki dwór wyposażony był w specjalny kociołek albo kilka, różnej wielkości, w zależności od zapotrzebowania. Kociołek miał szczególne przeznaczenie.
   Kiedy szlachcic wybierał się na polowanie, nigdy sam a tylko w kompanii albo jechał w gości... Ano właśnie. Bigos, odpowiednio wcześniej przygotowany pod dozorem Pani domu, rzecz jasna w zgodzie z podanymi powyżej zasadami, był pakowany do owego kociołka a pokrywka od kociołka była zaklejana specjalnym ciastem. W takim stanie bigos mógł nawet dość długo jechać czy czekać na koniec polowania. Po zakończeniu łowów, szlachta schodziła się wokół ogniska, gdzie "omawiano" ostatnie wydarzenia a służba wsadzała kociołek do ogniska. Koniec szlacheckich swarów ogłaszał, gromkim hukiem, kociołek. Prawie równocześnie z hukiem rozchodził się zawsze smakowity a nigdy powtarzalny zapach bigosu.
   Ten huk to skutek podgrzewania. Kiedy to szczególne kleidło kociołkowej pokrywki, pod wpływem ciśnienia panującego w środku, nie wytrzymywało i z hukiem uwalniało, nagromadzone w kociołku, smakowite ciśnienie, kończyło się gadanie - zaczynało pałaszowanie a upolowana dziczyzna była jak znalazł na bigos, który w kociołku pojedzie na następne polowanie, czy gościnę do braci szlachty.

stat4u