Dokonywanie tych samych dzialań, na tych samych liczbach i oczekiwanie zawsze innego wyniku
- to czyste szaleństwo!          Albert Einstein

 aussiepol.com

"Kuchnia Polska"

Matka Boska stojąca na szczycie minaretu.

   Polska, z racji choćby swojego położenia geograficznego, jest miejscem ścierania się nie tylko wojsk, prowadzących wojnę, ale przede wszystkim kultur. To w Polsce tworzą cudowną miksturę wpływy zachodniej, czytaj chrześcjańskiej cywilizacji i wschodniej wspaniałej kultury.
   Żeby nie być gołosłownym: w Kamieńcu Podolskim, gdzie w wieku XVII ścierały się kilkukrotnie wojska Rzeczypospolitej z wojskami Imperium Otomańkiego, jest katolicka Katedra. Kiedy nad Kamieńcem zapanowali Turcy, zamienili kościół w meczet i dobudowali minaret. A kiedy Polska odzyskała Kamienic, Katedrę przywrócono kościołowi katolickiemu, ale minaretu nie zburzono. Na jego szczycie do dziś stoi 4,5 metrowy posąg Matki Boskiej.
   Ulubioną bronią polskiej szlachty, już od schyłku XV wieku, była nie znana na zachodzie, wschodnia szabla.
   A polska kuchnia - to kwintesencja smaków zachodu i wschodu, stanowiących wyśmienitą mozaikę rozkoszy podniebienia. Dzisiaj już rdzennie polskie potrawy nierzadko rzucają na kolana przybyszów, odwiedzających nasz piękny kraj. Słynne zupy, zrazy, bigosy, legendarne na całym świecie, pierogi, kiełbasy i wędliny. O ciastach i deserach szkoda gadać. Do tego miody pitne, piwo, i polska wódka.

"Pierogi"

    Regionalna potrawa z okolic południowo wschodniej Polski i zachodniej Ukrainy, z okolic Sanoka i Lwowa.
   Początki tradycji sięgają schyłku XIX wieku a swą popularniość zawdzięczają, prostocie przepisu i niezwykłemu smakowi, uzyskiwanemu z najprostrzych, żeby nie powiedzieć ubogich, składników.
   Ciasto: to mąka i woda. Farsz: to ziemniaki, ser biały i cebula. Sól i pieprz do smaku. I to wszystko.
   Wprawna polska gospodyni potrafi zrobić 100 pierogów w godzinę, to znaczy: obrać ziemniaki, ugotować je, posmażyć cebulkę, zagnieść ciasto i wylepić 100 pierogów. Następnie ugotować je i podać głodnym domownikom na obiad.
   Dzisiaj pierogi są bardzo popularnym i lubianym przez wszystkich Polaków, daniem obiadowym. Podaje się je okraszone smażoną cebulką, skwarkami lub śmietaną. Znakomite są odsmażane na masełku.
   W latach 90, XX wieku, powstały w Polsce całe sieci fastfoodowych lokali, zwanych pierogowniami, gdzie podaje się pierogi z różnym farszem: owocami, kapustą czy mięsem. Specjalnością Bożonarodzeniową są pierogi z grzybami.

"Żurek"

    Tu już nie można napisać, że regionalna potrwa. Początki tradycji przyrządzania żurku nikną w mrokach historii, ale na pewno jest to przysmak słowiański, ze wskazaniem północnych Słowian a więc dzisiejsze tereny Polski, Białorusi, zachodniej Ukrainy, Słowacji i Czech.
Nazwa pochodzi od smaku zupy. Żurek jest kwaśny. Nazwa żur, pochodzi od staroniemieckiego słowa sūr, dziś sauer – kwaśny, skisły.    Generalnie żurek przyrządza się z mąki żytniej, razowej, z której poprzez kiśnienie, fermentację, otrzymuje się zakwas o ostrym kwaśnym smaku a następnie dodaje się jakiś wywar: z jarzyn, kości, mięsa... Podaje się gorący, na ogół z ziemniakami pokrojonymi w drobną kostkę i dodatkami.
   I tak dla przykładu żur postny to: zakwas z wywarem z jarzyn, ziemniaki, zabielany śmietaną a podawany z jajkiem.
   Normalnego chyba nie ma, ale zakwas z wywarami mięsnymi czy wywarami z kości albo na przykład wywar z przygotowywanej wcześnie białej kiełbasy, ziemniaki a podawany z tąże białą kiełbasą, jajkiem, czy wędzonkami pokrojonymi w drobną kostkę.
   Dzisiaj żurek należy do rarytasów, którymi szczyci się każda, przyzwoita, Polska restauracja.

"Bigos"

   Wzmianki o bigosowaniu w Polsce, pojawiają się już u schyłku XVI wieku, ale dotyczą bardziej rąbania pałaszami głów szlacheckich niż jakiejkolwiek potrawy. Bigos jako potrawa jest popularny i bardzo ceniony w Polsce już w XVII wieku. Oczywiście opisów czy przepisów na piśmie jest nieznacznie mniej niż kucharzy przygotowujących ten przysmak. I tak czytamy, że bigos robi się tylko z kapusty kiszonej, że koniecznie trzeba dodać słodkiej kapusty bo inaczej będzie za kwaśny. Że mięso..., że grzybki, ziele angielskie, śliwka suszona. Nie! wędzona tylko! Po litewsku z jabłkiem ... i tak bez końca.
   Najstarsze jednak znane przepisy, moim zdaniem najcenniejsze, mówią:
mięsa tyle samo co kapusty - wagowo, kapusta kiszona z dodatkiem świeżej czy raczej słodkiej. Mięso, jakie jest. Wieprzowe, jagnięcina, wołowina... surowe, gotowane, pieczone, wędzone. Kiełbasy. Najlepiej z każdego po trochu. Musowo suszone grzyby, suszone śliwki, cebula, sól, pieprz, to wszystko podlane miodem trójniakiem.
   Bigos to unikatowa potrawa. W zasadzie niepowtarzalna, posiadająca zdumiewającą cechę. Im więcej razy odgrzewana - tym na ogół lepsza. Bardzo dobrze robi bigosowi przemrożenie pomiędzy podgrzewaniem, na przykład zimą za oknem.
   Bigos podaje się oczywiście gorący, z chlebem. Do popijania miód albo wódeczka. Piwo może być, ale to nie rarytas do bigosu. Robie się głodny, ale jeszcze jedno - o tych bigosach myśliwskich, to w większości bajki. Taki świeży bigos jest niewiele wart a i długość gotowania uniemożliwia konsumpcję bezpośrednio po upolowaniu mięsa. Skąd jednak wzięło się przekonanie o myśliwskości bigosu? Ano od naszych przodków.
   Każdy szlachecki dwór wyposażony był w specjalny kociołek albo kilka, różnej wielkości, w zależności od zapotrzebowania. Kociołek miał szczególne przeznaczenie.
   Kiedy szlachcic wybierał się na polowanie, nigdy sam a tylko w kompanii albo jechał w gości... Ano właśnie. Bigos, odpowiednio wcześniej przygotowany pod dozorem Pani domu, rzecz jasna w zgodzie z podanymi powyżej zasadami, był pakowany do owego kociołka a pokrywka od kociołka była zaklejana specjalnym ciastem. W takim stanie bigos mógł nawet dość długo jechać czy czekać na koniec polowania. Po zakończeniu łowów, szlachta schodziła się wokół ogniska, gdzie "omawiano" ostatnie wydarzenia a służba wsadzała kociołek do ogniska. Koniec szlacheckich swarów ogłaszał, gromkim hukiem, kociołek. Prawie równocześnie z hukiem rozchodził się zawsze smakowity a nigdy powtarzalny zapach bigosu.
   Ten huk to skutek podgrzewania. Kiedy to szczególne kleidło kociołkowej pokrywki, pod wpływem ciśnienia panującego w środku, nie wytrzymywało i z hukiem uwalniało, nagromadzone w kociołku, smakowite ciśnienie, kończyło się gadanie - zaczynało pałaszowanie a upolowana dziczyzna była jak znalazł na bigos, który w kociołku pojedzie na następne polowanie, czy gościnę do braci szlachty.

stat4u